Die Erste Group Research , austriacki Think Tank, opublikował ostatnio bardzo ciekawy raport na temat światowej energetyki ze szczególnym uwzględnieniem ostatnich przełomów w technologii pozyskiwania gazu  ziemnego z niekonwencjonalnych źródeł, w szczególności bardzo obiecujących łupków ilastych. Cały raport ( pdf, po angielsku ) można ściągnąć stąd. Ja postaram się tylko szybko przetłumaczyć najważniejsze tezy.

Eksperci International Energy Agency prognozują, że w ciągu najbliższych 20 lat światowa produkcja gazu ze źródel niekonwencjonalnych zwiększy się o 71%. Oto źródla uznawane za niekonwencjonalne:

  1.  łupki ilaste
  2.  metan z węgla ( gazowanie węgla )
  3.  tzw. piaski gazowe

Geolodzy oceniają, że światowe zasoby gazu z tych trzech źródeł dziesięciokrotnie przewyższają zasoby konwencjonalne. Łupki ilaste są z nich najtańsze i, co ważniejsze, technologia ich eksploatacji jest już dobrze opanowana, opłacalna i od ok. 5 lat stosowana na coraz szerszą skalę w USA.

Parę lat temu USA zabrały się za budowę ( jak my teraz ) paru wielkich i bardzo kosztownych terminali do importu gazu płynnego, LNG. W ciągu ostatnich paru lat łupek ilasty zmienilł jednak zasady gry tak bardzo, ze w 2009 USA wyprzedziły w produkcji gazu dotychczasowego lidera, Rosję ( źródło ), a cena tysiąca jednostek energetycznych LNG spadła tam z 13 dolarów w 2002 do 5 dolarów dzisiaj ( źródlo ).  W ciągu paru następnych lat USA powinny z importera przepoczwarzyć sie w znaczącego eksportera LNG. Budowane terminale trzeba wtedy będzie przystosować do eksportu.

Co więcej, dramatyczne postępy w technologii wierceń ( wiercenia poziome, hydrauliczne kruszenie skał mieszanką wody, piasku i chemikaliów - 'fracking' )  cały czas pozwalają odkrywać nowe złoża - w ciągu trzech ostatnich lat potwierdzone zasoby USA zwiększyły sie o 35%.

Dotychczas cała Europa ( z wyjątkiem Norwegii ) była net importerem gazu - zwłaszcza Europa wschodnia jest prawie kompletnie uzależniona od importu z Rosji. I tak, Finlandia importuje 100% swojego gazu z Rosji, Słowacja - 100%, Bułgaria 92%, Litwa 90%, Czechy 83%, Austria 77%, Polska 70%, Niemcy 40%. 

Łupek może to wszystko zmienić. Jak podaje Die Erste Group,  spośród krajów europejskich największe złoża ma najprawdopodobniej Polska- konserwatywne oceny zasobów tzw. basenu lubelskiego wynoszą  ok. 700 miliardów metrów sześciennych; agencja Wood Mackenzie ocenia je na 1400 mld. 30 firm dostało już licencje na poszukiwania we wschodniej Polsce. Wśród nich są Chevron, Lane Energy, BNK, Exxon i ConocoPhillips. Geolodzy mówią o dużym podobieństwie basenu lubelskiego do największego eksploatowanego obecnie basenu w USA, tzw basenu Barnett w Teksasie. Więcej - grubość warstwy sylurskiej basenu lubelskiego ( potwierdzona badaniami rezonansu 3D ) wynosi ok 200m, dużo więcej niz w Barnett. Basen ten rozlewa sie daleko wgłąb Ukrainy, która powinna mieć podobne złoża, nie sa one jednak na razie dobrze zbadane. Licencje na wydobycie na paru działkach tuż przy granicy ukraińskiej zostały juz kupione przez ExxonMobil, ConocoPhillips, Marathon Oil i PGNiG.

W Europie duże złoża mają tez Niemcy (Saksonia) i Szwedzi.

Cóż łupek wnosi do geopolityki? Die Erste Group przepowiada oderwanie cen gazu od cen ropy, znaczący spadek uzależnienia Europy i USA od importu z Rosji i Bliskiego Wschodu i spadek wpływów  największych eksporterów gazu ziemnego - Kataru, Australii, Wenezueli i zwłaszcza Rosji, której gaz jest drogi bo produkowany w skrajnie nieprzyjaznych rejonach Arktyki.  Reakcja Gazpromu już zresztą nastąpiła - uruchomienie produkcji na budowanym za 20 mld dolarów polu gazowym Sztokman na Morzu Barentsa zostało właśnie opóźnione o 3 lata, z planowanego 2013 na 2016. Nic dziwnego, skoro Sztokman był budowany głównie z myślą o eksporcie na rynek amerykański - rynek, ktory już za parę lat nie będzie istniał.